poniedziałek, 21 października 2013

Cześć jestem Lu....

Akurat nadeszła pora Lunchu. Moje wybawienie od tego nudnego szkolnego dnia... Szybkim krokiem przeszłem przez korytarz, parę razy rzucając czarujący uśmiech a dziewczyny dostawały nogi z waty. Po drodze do stolika chwyciłem puszkę Coli. Dosiadając się do mojej ekipy czułem się już bardziej roźluniony. Emocje także trochę opadły po małej potyczce w klasie, Jakiś palant wątpił o to czy dałbym mu radę i tak oto po szkole mam zostać i się z nim zmierzyć
- Słyszałam że masz dziś solówkę? czy to prawda?- spytała Anita.
- Tak, jezuuu w tej szkole roi się od debili poziomu pierwszego...- Alexa podeszła do nas z jakąś nową dziewczyną. Pociągnąć łyka Coli, i wtedy właśnie musiałem się zakrztusić. Zaczełęm kaszleć jak opętany przez szatana, a Anita klepała mnie jak mięso do kotletów... 
- Cześć jestem Lu, właśnie dziś jest mój pierwszy dzień w tej szkole- uśmiechnęła się wesoło do mnie. Spuściłem wzrok pewnie bylem czerwony jak burak. Alexa wszystkich nas przedstawiła i dodała o nas jakieś dziwne informacje
-Bastek i Maks szkolni piłkarze i babiarze na nich uważaj polecą na każdą. To jest Konrad od niego łapska precz bo nie ręczę za siebie. Anita moja najlepsze przyjaciółka jak masz pytanie a mnie nie będzie to idź do niej na pewno Ci pomoże. A oto jest nasz Maik jeśli masz jakieś problemy z starszymi to powiedz mu a on ich zatłucze na kwaśne jabłko... - Alexa dalej gadała o nas, a chłopacy patrzyli na nią oburzeni. Anita popatrzyła na mnie 
- No teraz się rozgadała trudno ją zatrzymać... A mam lekcje Historii a na niej może gadać ile się chce pomocy!- zawołała desperacko podnosząc ręce w geście obronnym. 
- Sorki ja Ci nie pomogę, mam spotkanie z pewną dziewczynką z pierwszej klasy-powiedziałem. Popatrzyła się na mnie
- Znowu zachciało Ci się dupczyć?- wymamrotała
- Noooo tobie też? wiesz jesteśmy już w dwóch - 
- JESTEŚ ZBOCZONY!- krzyknęła z uśmiechem. Wszyscy w stołówce się na nas popatrzyli. W takim momencie miałem ochotę wstać i krzyknąć " Na co się tak kurwa patrzycie?' ale wolałem to zostawić bo jeszcze jakiś nauczyciel się do mnie przyczepi a tego naprawdę w tej chwili nie chciałem. Miałem jeszcze parę miesięcy do ukończenia tego porannego Technikum i bende miał święty spokój. Zauważyłem że Lu się w mnie wpatruje,odwzajemniłem jej spojrzenie. Było pełne ciekawości i entuzjazmu. Nie traktowałem jej jakoś poważnie. Gdy mieliśmy się już zbierać spytała
- Maik mogę z tobą pogadać?- zaskoczony zgodziłem się.
- Słuchaj wiem że jestem nowa ale naprawdę staram się tu znaleźć nowych znajomych. Na dobrą sprawę robię u siebie domówkę... Przyjdziesz zabierz kogo chcesz i wpadaj... Jak by coś ulica Whloow 124 taki biały domek - Jakoś ją rozumiałem, bycie nowym nie jest takie łatwe a do tego pod koniec 4 klasy technikum
- Jasne że wpadnę - powiedziałem. Posłała mi uśmiech i wyszła. Stałem teraz sam w tej stołówce myśląc jak bardzo mogłem się co do niej mylić. Wysoka brunetka o długich nogach do tego te zajebiste kręcone włosy robią swoje i sprowadzają każdego mężczyznę do skrytych marzeń

___________________________________________________________
ANIOŁ
Na drodze donikąd
Spotkałem Anioła.
Zapytał dokąd zmierzam?
Nie potrafiłem odpowiedzieć.
Przerażająca cisza.
Serce wali jak młot.
Strach przed nicością.
Raz jeszcze zapytał dokąd zmierzam?
Usta cicho wyszeptały…
Zgubiłem się w labiryncie życia.
Dotykając mej duszy ciepłym spojrzeniem,
Rzekł cicho…
Z labiryntu, jest tylko jedno wyjście.
Lecz – pamiętaj…
Chcąc go opuścić..?
Zrób czasami przystanek -
Przystanek na modlitwę -
Na modlitwę i zastanowienie się -
Zastanowienie się nad labiryntem życia.
 _______________________________________________________________________
Anioł przebudzenia
Jakie to szczęście
obudzić się
i zobaczyć Anioła
wysłannika Boga
świadka Jego
obecności
/Ks. Jan Twardowski/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz