piątek, 25 października 2013

Mecz...

Wstałem, i podszedłem  żeby wyłączyć głośno grającą muzykę. Czułem dziwny niedosyt i strasznie się nudziłem. Położyłem się na sofie, już pomału zasypiałem gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Spojrzałem szybko na wyświetlacz telefonu. Była 15.32. Otworzyłem drzwi a do pokoju wparowali moi dwaj najlepsi kumple
- Zbieraj się mecz zaczyna się za 30 minut!- krzykną Bastek
- SHIT ! - zapomniałem, zaspany poszłem spakować bluzkę i spodenki naszego klubu piłkarskiego. Od lat namawiają mnie aby zaczął u nich grać jako prawdziwy zawodnik, ale ja nie chciałem. Od czasu do czasu się tylko zgadzałem tak jak dzisiaj. Z kuchni zabrałem jeszcze wodę mineralną i pobiegłem do auta. Przez myśl przebiegło mi dlaczego ja nigdy nie zamykam domu na klucz? Chłopaki wpakowali się na tylne siedzenie.
- Słuchaj no grasz jako wysunięty napastnik. Gramy przeciwko Downhill. Trzeba uważać bo oni dobrze grają. Aha i trener powiedział że jesteś kapitanem- powiedział Maks. Kurde znów jestem tym pojebanym kapitanem drużyny. Popatrzyłem była już 15.50
- Jeszcze 10 minut- powiedziałem wysiadając. Szybko podbiegliśmy do przebieralni i się przebraliśmy. Założyłem na siebie czerwoną koszulkę z numerkiem 7 i nazwiskiem Clarison. Wychodząc ciepłe promyki słońca padły na mnie . Od razu zrobiło mi się cieplej. Ustawiliśmy się w równym rządku podając przeciwnikowi rękę w geście powitania. Po chwili każdy pobiegł na swoją pozycję, ja poszłem na środek. Jako napastnik rozgrywałem pierwszy piłkę. Usłyszałem gwizdek, i zagrałem. Biegając za piłką nie zwracałem zbytnio uwagi na otoczenie. Strzeliłem pierwszą bramkę i cały tłum wrzeszczał moje imię. Uśmiechnąłem się i do nich pomachałem. Sędzia zagwizdał, i mecz się skończył. Spoceni weszliśmy do szatni i omówiliśmy nasze błędy. Trener nas pochwalił o znów proponował wejście do drużyny a ja mu odmówiłem jak zawsze...
- Chłopaki idziemy na piwo !- wrzasnoł Maks. Chętnie przystaliśmy na propozycję.11 Chłopaków wbiło do klubu, nie robiąc na klientach większego wrażenia. Byli do tego przyzwyczajeni żę tylu nas wbija. Ładna kelnerka podeszła do nas. 
- Co podać - spytała uśmiechając się
- 11 PIW !- powiedział Bastek. Wszyscy usiedli w większych grupkach i zaczęli nawzajem siebie przekrzykiwać. Kelnerka przy pomocy innej podali nam piwo. Zdziwiony zauważyłem że to ta nowa dziewczyna z szkoły... Szybko wypiłem i podszedłem do niej. Ona akurat wycierała bar
- Pracujesz tutaj?- spytałem ciekawy
- Nom, jakoś trzeba na życie zarobić a ty jak widzę po meczu?- musieliśmy się nieźle wydzierać, było strasznie głośno.
- Tak, nie powiedziałaś mi kiedy ta impreza- 
- Dzisiaj o 20! - Podała następne zamówienie. Wracając do mnie poprawiła grzywkę.
- Spoko na pewno będę- zagaiłem. Ona tylko się uśmiechnęła

_____________________________________________________________________


Sen o lataniu




Wyszedł na szczyt, rozpostarł skrzydła,
Poczuł swą siłę i uniósł się w górę.
Szybował wysoko, Bogu pod oknem,
Szalonym pędem rozrywał chmury.

Mijał przeszkody z dziecinną łatwością,
Świat ów malował innym spojrzeniem.
Nieskrępowany cieszył się wolnością,
Zapomniał co było przykrym doświadczeniem.

Dusza zbolała znów żyć zaczęła,
Uśpione serce radośnie zabiło.
Nadzieja nową go wiodła drogą...

I w jednej chwili to się skończyło.

Szara codzienność do ziemi ściągnęła.
Skrzydła opadłe zwisały bezradnie.
Znów ciemność umysłem mu zawładnęła.
Biedny poeto... już zapomniałeś o swoim śnie.

poniedziałek, 21 października 2013

Cześć jestem Lu....

Akurat nadeszła pora Lunchu. Moje wybawienie od tego nudnego szkolnego dnia... Szybkim krokiem przeszłem przez korytarz, parę razy rzucając czarujący uśmiech a dziewczyny dostawały nogi z waty. Po drodze do stolika chwyciłem puszkę Coli. Dosiadając się do mojej ekipy czułem się już bardziej roźluniony. Emocje także trochę opadły po małej potyczce w klasie, Jakiś palant wątpił o to czy dałbym mu radę i tak oto po szkole mam zostać i się z nim zmierzyć
- Słyszałam że masz dziś solówkę? czy to prawda?- spytała Anita.
- Tak, jezuuu w tej szkole roi się od debili poziomu pierwszego...- Alexa podeszła do nas z jakąś nową dziewczyną. Pociągnąć łyka Coli, i wtedy właśnie musiałem się zakrztusić. Zaczełęm kaszleć jak opętany przez szatana, a Anita klepała mnie jak mięso do kotletów... 
- Cześć jestem Lu, właśnie dziś jest mój pierwszy dzień w tej szkole- uśmiechnęła się wesoło do mnie. Spuściłem wzrok pewnie bylem czerwony jak burak. Alexa wszystkich nas przedstawiła i dodała o nas jakieś dziwne informacje
-Bastek i Maks szkolni piłkarze i babiarze na nich uważaj polecą na każdą. To jest Konrad od niego łapska precz bo nie ręczę za siebie. Anita moja najlepsze przyjaciółka jak masz pytanie a mnie nie będzie to idź do niej na pewno Ci pomoże. A oto jest nasz Maik jeśli masz jakieś problemy z starszymi to powiedz mu a on ich zatłucze na kwaśne jabłko... - Alexa dalej gadała o nas, a chłopacy patrzyli na nią oburzeni. Anita popatrzyła na mnie 
- No teraz się rozgadała trudno ją zatrzymać... A mam lekcje Historii a na niej może gadać ile się chce pomocy!- zawołała desperacko podnosząc ręce w geście obronnym. 
- Sorki ja Ci nie pomogę, mam spotkanie z pewną dziewczynką z pierwszej klasy-powiedziałem. Popatrzyła się na mnie
- Znowu zachciało Ci się dupczyć?- wymamrotała
- Noooo tobie też? wiesz jesteśmy już w dwóch - 
- JESTEŚ ZBOCZONY!- krzyknęła z uśmiechem. Wszyscy w stołówce się na nas popatrzyli. W takim momencie miałem ochotę wstać i krzyknąć " Na co się tak kurwa patrzycie?' ale wolałem to zostawić bo jeszcze jakiś nauczyciel się do mnie przyczepi a tego naprawdę w tej chwili nie chciałem. Miałem jeszcze parę miesięcy do ukończenia tego porannego Technikum i bende miał święty spokój. Zauważyłem że Lu się w mnie wpatruje,odwzajemniłem jej spojrzenie. Było pełne ciekawości i entuzjazmu. Nie traktowałem jej jakoś poważnie. Gdy mieliśmy się już zbierać spytała
- Maik mogę z tobą pogadać?- zaskoczony zgodziłem się.
- Słuchaj wiem że jestem nowa ale naprawdę staram się tu znaleźć nowych znajomych. Na dobrą sprawę robię u siebie domówkę... Przyjdziesz zabierz kogo chcesz i wpadaj... Jak by coś ulica Whloow 124 taki biały domek - Jakoś ją rozumiałem, bycie nowym nie jest takie łatwe a do tego pod koniec 4 klasy technikum
- Jasne że wpadnę - powiedziałem. Posłała mi uśmiech i wyszła. Stałem teraz sam w tej stołówce myśląc jak bardzo mogłem się co do niej mylić. Wysoka brunetka o długich nogach do tego te zajebiste kręcone włosy robią swoje i sprowadzają każdego mężczyznę do skrytych marzeń

___________________________________________________________
ANIOŁ
Na drodze donikąd
Spotkałem Anioła.
Zapytał dokąd zmierzam?
Nie potrafiłem odpowiedzieć.
Przerażająca cisza.
Serce wali jak młot.
Strach przed nicością.
Raz jeszcze zapytał dokąd zmierzam?
Usta cicho wyszeptały…
Zgubiłem się w labiryncie życia.
Dotykając mej duszy ciepłym spojrzeniem,
Rzekł cicho…
Z labiryntu, jest tylko jedno wyjście.
Lecz – pamiętaj…
Chcąc go opuścić..?
Zrób czasami przystanek -
Przystanek na modlitwę -
Na modlitwę i zastanowienie się -
Zastanowienie się nad labiryntem życia.
 _______________________________________________________________________
Anioł przebudzenia
Jakie to szczęście
obudzić się
i zobaczyć Anioła
wysłannika Boga
świadka Jego
obecności
/Ks. Jan Twardowski/

niedziela, 20 października 2013

Szkoła

Najbardziej wkurwiające w tej całej jebanej szkole jest wstawanie o 7.00. Nienawidzę tego bo nigdy się nie wyrabiam na daną godzinę. Szybkim ruchem wrzuciłem jakieś nieznane mi książki do plecaka. Komórkę i kasę włożyłem do kieszeni w moich ciemno niebieskich jeansach. Biała koszulka miała czarny napis mojego ulubionego zespołu Pussy Cats. Wybiegłem z domu trzaskając drzwiami i wsiadając na mój czarny lśniący ścigacz. Nie wkładałem kasku był on dla mnie zbędny. Gdy odpaliłem rozbrzmiał ten cudowny odgłos zapalanego silnika. Z piskiem opon wystrzeliłem do przodu. Droga była krótka ale za to pełna prostych odcinków gdzie da się trochę pośmigać, ale jak zwykle ta oto droga była całkowicie zakorkowana jak co rano. Mnóstwo uczniów jechało właśnie zaparkować przed szkołą. Ja jako szczęśliwy motocyklista przeciskałem się i z rozbawieniem patrzyłem na zbulwersowane miny innych Szybko wcisnąłem się pomiędzy czerwonego Mustanga Alexy a srebrnego Volvo Maksa. -Cześć stary - przywitał mnie Maksiu. Nasze powitanie stanowiło raczej serię popchnięć szturchnięć i innych dziwnych gestów. Dziewczyny przyglądały się tym raczej poirytowane. Uważały nas jeszcze za dzieci którym zbyt wcześnie zabrano klocki Lego. -Cześć duperki - powiedziałem z uśmiechem. Anitce zadrżały kąciki ust. - Cześć przystojniaku - odpowiedziała  Alexa uśmiechnęła się tylko rozbawiona. Po chwili dołączył do nas Konrad. Alexa zaraz do niego podbiegła zasypując go nowymi informacjami. Anita tylko przewróciła oczami - Mi już wszystko wygadała teraz do niego poleciała. Ja nie wiem jak oni z sobą wytrzymują - - To jest miłość moja droga, ja jej nie chce doznać - Wyciągnąłem papierosa i zapaliłem. Dym tytoniowy orzeźwił mi trochę myśli - Daj trzysta- Powiedziała dziewczyna. Posłusznie podałem jej szluga. Wysoka szatynka rozglądała się szukając zapewnie czegoś w tym tłumie ludzi. Nie wiedziałem o co jej chodzi więc siedziałem cicho. Nagle przybiegł do mnie Maks z Bastkiem. - Dziś jest mecz piłki właśnie odpadł nam jeden zawodnik grasz?- Zgodziłem się i tak nie miałem nic lepszego do roboty. Oni najwyraźniej uspokojeni poszli do szkoły. Wypaliliśmy i zabraliśmy się do szkoły. Oby te lekcje przebiegły szybko bo nudziłem się na każdej z nich. A w takich momentach szkicowałem w moim szkicowniku różne dziwne rzeczy których nawet ja nie rozumiałem...

Prolog

Uwielbiam ten wiatr smagający Cię w twarz. Ten stan gdy myśli stają się nieważne i liczy się tylko kontrola nad moim czarnym ścigaczu. Pusta w głowie. Nie wiele rzeczy może się z równać Tylko jedna niebezpieczna jednak piękna 
                                                               Przemiana


                                    Anioł jest piękny 

                                   Diabeł kuszący,
                                    a co z ludźmi?
                                   Oni są naiwni
______________________________________________________
                                    Podejdź tu proszę 
                                    Chwyć mą dłoń
                                   trzymaj ją mocno!
                                     I nie puszczaj
                                     A jak spadnę
                                  to wstanę silniejszy
                                tylko trzymaj mą dłoń
                              Bo bez niej nie dam rady....
______________________________________________________