- Zbieraj się mecz zaczyna się za 30 minut!- krzykną Bastek
- SHIT ! - zapomniałem, zaspany poszłem spakować bluzkę i spodenki naszego klubu piłkarskiego. Od lat namawiają mnie aby zaczął u nich grać jako prawdziwy zawodnik, ale ja nie chciałem. Od czasu do czasu się tylko zgadzałem tak jak dzisiaj. Z kuchni zabrałem jeszcze wodę mineralną i pobiegłem do auta. Przez myśl przebiegło mi dlaczego ja nigdy nie zamykam domu na klucz? Chłopaki wpakowali się na tylne siedzenie.
- Słuchaj no grasz jako wysunięty napastnik. Gramy przeciwko Downhill. Trzeba uważać bo oni dobrze grają. Aha i trener powiedział że jesteś kapitanem- powiedział Maks. Kurde znów jestem tym pojebanym kapitanem drużyny. Popatrzyłem była już 15.50
- Jeszcze 10 minut- powiedziałem wysiadając. Szybko podbiegliśmy do przebieralni i się przebraliśmy. Założyłem na siebie czerwoną koszulkę z numerkiem 7 i nazwiskiem Clarison. Wychodząc ciepłe promyki słońca padły na mnie . Od razu zrobiło mi się cieplej. Ustawiliśmy się w równym rządku podając przeciwnikowi rękę w geście powitania. Po chwili każdy pobiegł na swoją pozycję, ja poszłem na środek. Jako napastnik rozgrywałem pierwszy piłkę. Usłyszałem gwizdek, i zagrałem. Biegając za piłką nie zwracałem zbytnio uwagi na otoczenie. Strzeliłem pierwszą bramkę i cały tłum wrzeszczał moje imię. Uśmiechnąłem się i do nich pomachałem. Sędzia zagwizdał, i mecz się skończył. Spoceni weszliśmy do szatni i omówiliśmy nasze błędy. Trener nas pochwalił o znów proponował wejście do drużyny a ja mu odmówiłem jak zawsze...
- Chłopaki idziemy na piwo !- wrzasnoł Maks. Chętnie przystaliśmy na propozycję.11 Chłopaków wbiło do klubu, nie robiąc na klientach większego wrażenia. Byli do tego przyzwyczajeni żę tylu nas wbija. Ładna kelnerka podeszła do nas.
- Co podać - spytała uśmiechając się
- 11 PIW !- powiedział Bastek. Wszyscy usiedli w większych grupkach i zaczęli nawzajem siebie przekrzykiwać. Kelnerka przy pomocy innej podali nam piwo. Zdziwiony zauważyłem że to ta nowa dziewczyna z szkoły... Szybko wypiłem i podszedłem do niej. Ona akurat wycierała bar
- Pracujesz tutaj?- spytałem ciekawy
- Nom, jakoś trzeba na życie zarobić a ty jak widzę po meczu?- musieliśmy się nieźle wydzierać, było strasznie głośno.
- Tak, nie powiedziałaś mi kiedy ta impreza-
- Dzisiaj o 20! - Podała następne zamówienie. Wracając do mnie poprawiła grzywkę.
- Spoko na pewno będę- zagaiłem. Ona tylko się uśmiechnęła
_____________________________________________________________________
| Sen o lataniu |
Wyszedł na szczyt, rozpostarł skrzydła,
Poczuł swą siłę i uniósł się w górę.
Szybował wysoko, Bogu pod oknem,
Szalonym pędem rozrywał chmury.
Mijał przeszkody z dziecinną łatwością,
Świat ów malował innym spojrzeniem.
Nieskrępowany cieszył się wolnością,
Zapomniał co było przykrym doświadczeniem.
Dusza zbolała znów żyć zaczęła,
Uśpione serce radośnie zabiło.
Nadzieja nową go wiodła drogą...
I w jednej chwili to się skończyło.
Szara codzienność do ziemi ściągnęła.
Skrzydła opadłe zwisały bezradnie.
Znów ciemność umysłem mu zawładnęła.
Biedny poeto... już zapomniałeś o swoim śnie.
Poczuł swą siłę i uniósł się w górę.
Szybował wysoko, Bogu pod oknem,
Szalonym pędem rozrywał chmury.
Mijał przeszkody z dziecinną łatwością,
Świat ów malował innym spojrzeniem.
Nieskrępowany cieszył się wolnością,
Zapomniał co było przykrym doświadczeniem.
Dusza zbolała znów żyć zaczęła,
Uśpione serce radośnie zabiło.
Nadzieja nową go wiodła drogą...
I w jednej chwili to się skończyło.
Szara codzienność do ziemi ściągnęła.
Skrzydła opadłe zwisały bezradnie.
Znów ciemność umysłem mu zawładnęła.
Biedny poeto... już zapomniałeś o swoim śnie.