wtorek, 11 lutego 2014

Impreza



Wróciłem do swoich kolegów, nie mając pojęcia co w tej chwili zrobić po prostu chwyciłem piwo i wypiłem duszkiem. Max zaciekawiony spytał mnie cicho co chciałem.
- Ona robi jakąś imprezę dzisiaj koło 20 to powiedziałem że przyjdę idziesz ? Miałem nadzieję że przyjdzie nasza ekipa – odpowiedziałem. Odruchowo kumple obok nas popatrzyli się na nas. Od teraz głównym tematem była impreza u Lu.  Atmosfera w lokalu była przyjemna tak więc nasza gadanina nosiła się przez cały lokal. Kelnerki bez chwili wytchnienia przynosiły nam napoje. A ja co chwilę `piłkarskim lekko zadrżałem gdy wyszedłem na dwór. Skierowałem się do swojego wozu i ruszyłem powoli. Cofając się z podjazdu baru, zauważyłem dziwny cień który zupełnie tutaj nie pasował. Nie przejąłem  Się tym za bardzo. Jadąc do domu byłem trochę przybity nie wiadomo czemu. W mieszkaniu szybko wziąłem  prysznic a potem ubrałem się w jasne jeansy i czarny podkoszulek a do tego kurtkę typu collage. Chwyciłem za komórkę i kluczyki do motoru. Założyłem czarny kask, i ruszyłem w stronę Whoolw 124. Wiedziałem gdzie to jest w końcu znałem to miasteczko na wylot. Tu się urodziłem niestety. Wolałbym gdzie indziej dorastać, ale aż tak tego nie żałuje to tutaj na tym zadupiu poznałem moich przyjaciół. Jechałem z coraz większą szybkością, światła latarni migały mi co sekundę.  W końcu dotarłem do miejsca, zobaczyłem dużo aut znajomych których się tu nawet nie spodziewałem. Odstawiłem motor i powoli  zbliżałem się do dużego białego budynku.  Prawie w wszystkich oknach świeciło się światło, a głośna muzyka sprawiała że czułem wibracje . Nagle drzwi otworzyły się z rozmachem i wypadło z nich dwóch ludzi automatycznie odsunąłem się i zdziwiony zauważyłem że są pijani. No cóż nie powinno mnie to wcale dziwić.  Gdy zrobiło się miejsce, weszłem. W holu zobaczyłem jeszcze więcej ludzi niż się spodziewałem. Wszędzie leżały rozpoczęte butelki po piwie lub inne niezidentyfikowane  napoje. Doszłem do dużego pokoju zapewnie salonu. Szukałam  Lu ale nigdzie nie mogłem ją zobaczyć nagle z tyłu uścisnęła mnie Anita, poznałem ją po jej kwiatowych perfumach.
- Myślałam że nie przyjdziesz ! – rzuciła i mocniej mnie uścisnęła . Próbowała złapać równowagę, widać było że nieźle sobie popiła.  Delikatnie wyplotłem się z jej ramion i popatrzyłem w jej oczy. Miała  piękne piwne oczy. Które teraz przypominały płynne złoto, pojawił się w nich dziki błysk który szybko zniknął. Przyłączył się do nas Maks który już nie kontaktował. Wcisnął mi w ręce małą szklaneczkę, szybko wypiłem zawartość. Lekko się skrzywiłem czują gorzki posmak wódki.  Potem już straciłem rachubę. Wszystko wokół działo się w zastraszającym tempie. Większość ludzi którzy tu byli znałem, ale też dużo osób poznałam. Ciągle szukałem wzrokiem Lu ale nigdzie jej nie widziałem . Domyślałem się że dochodzi już 2 w nocy. Robiąc sobie małą przerwę wyszedłem na taras i zapaliłem papierosa.  Zaciągając się dymem usłyszałam ciche kroki.  Obok mnie pojawiła się brunetka którą szukałem cały czas wzrokiem
-Jak widzę nieźle się bawisz – Zaśmiałem się. U mnie takie imprezy to normalność
-Aniołku,  gdzie się ukrywasz że Cię nie mogłem znaleźć ?- Spytałem. Popatrzyła na mnie dziwnie.
- Tu i tam. Ale teraz jestem – uśmiechnęła się.  Jako że byłem pijany, W ogólle nie myślałem nad czynami które robiłem. Objąłem ją w pasie i pociąłem do siebie.
-Hola hola, spokojnie – Jednak jej nie posłuchałem. Wpatrzyłem się w jej oczy a jej mina spoważniała. Usłyszałem w głowie dziwne głosy. Jestem aż tak pijany? Pomyślałem. Jej błękitne oczy dziwnie zabłyszczały. Ręce położyła mi na piersi. Zaczęła recytować dziwnym głosem formułę. Poczułem dziwnie mrowienie na plecach. Nie wiedziałem o co chodzi. Ona w końcu skończyła, ręce jej opadły.
-Jeszcze za wcześnie – Potem zobaczyłem tylko ciemność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz